Brytyjczycy zamierzają przywrócić sprawność
mózgu po udarze za pomocą komórek macierzystych z dzieci
przeznaczonych do aborcji
Kanibale w
laboratorium
Brytyjscy naukowcy uzyskali zgodę Agencji Regulacji Leków i
Produktów Zdrowotnych na procedurę stosowania u pacjentów po
udarze mózgu zastrzyków z komórek macierzystych pobranych od
dzieci przeznaczonych do aborcji. Pochodzące od 12-tygodniowego
dziecka komórki mają być wszczepiane bezpośrednio do mózgu
chorego. Zdaniem eksperymentatorów, pomogą one w zregenerowaniu
obszarów uszkodzonych przez udar, co ma doprowadzić do odzyskania
przez pacjenta pełnych zdolności umysłowych i ruchowych. Mimo że
istnieje możliwość wykorzystania komórek macierzystych
pochodzących od osób dorosłych, firma prowadząca badania
wykluczyła ją.
Zaplanowany na dwa lata eksperyment ma ruszyć w przyszłym roku w
klinice biotechnologii ReNeuron w hrabstwie Surrey. Weźmie w nim
udział 12 pacjentów podzielonych na cztery grupy.
Według szacunków, udar mózgu przeszło ponad 250 tys.
Brytyjczyków. Naukowcy liczą na to, że implantowane do mózgu
chorego komórki macierzyste pobrane od dzieci przeznaczonych do
aborcji spowodują wytworzenie nowych neuronów w miejsce tych, które
zostały zniszczone, a także umożliwią regenerację uszkodzonych.
O tym, że nie ma żadnych podstaw do twierdzenia, że eksperyment
przyniesie jakiekolwiek skutki terapeutyczne, świadczy fakt, iż
komórki mające zdolność przekształcenia się w każdy rodzaj
tkanki ludzkiej będą jednak wszczepiane tylko tym pacjentom, którzy
zdaniem lekarzy nie rokują nadziei na odzyskanie sprawności poprzez
zastosowanie starych metod rehabilitacji.
Jednak nawet gdyby skutki okazały się pozytywne dla osób po
udarze, nie zmienia to faktu, że samo podjęcie próby wykorzystania
dziecięcych tkanek jest moralnie niedopuszczalne jako forma
medycznego kanibalizmu.
Informując o tych planach, dziennik
"Daily Mail" podkreśla, że środowiska obrońców życia
jednoznacznie potępiają ten eksperyment. Jak argumentują,
społeczeństwo, które wykorzystuje zabite dzieci w takich celach,
cechuje barbarzyństwo. - Rozbija się o to, iż poświęcamy jedno
życie ludzkie dla czysto hipotetycznego zysku - uważa Josephine
Quintavalle, dyrektor Comment on Reproductive Ethics. Podobne badania
prowadzone w Stanach Zjednoczonych także jednoznacznie wskazują na
to, iż wyższą skuteczność wykazują terapie, w których
wykorzystuje się komórki macierzyste pobrane od dorosłych ludzi.
Mimo że klinika ReNeuron przyznaje, że mogłaby przeprowadzić
eksperyment z użyciem takich komórek, nie zdecydowała się na to,
twierdząc, że macierzyste komórki embrionalne łatwiej się
adaptują. W rozmowie z "Daily Mail" naukowcy zapewniają,
że "mogą wyprodukować wszystkie komórki - jakich będą
potrzebować - z jednego płodu".
Łukasz Sianożęcki
Hiszpański sąd ograniczył prawo Kościoła
do wpływu na wybór nauczycieli religii
Bez prawa decyzji
Sąd Najwyższy w Hiszpanii pozbawił diecezję Kanarów prawa
do oceny kwalifikacji nauczycieli zatrudnianych do nauczania religii
katolickiej. Wyrok został wydany na korzyść kobiety żyjącej w
konkubinacie, która, według władz kościelnych, była osobą
nieodpowiednią do nauki tego przedmiotu, a przy tym niekompetentną
- informuje portal Cna.com.
Sąd zarządził jednocześnie, iż
Kościół musi zwrócić skarżącej go Marii del Carmen Galayo
równowartość pensji, którą mogła wypracować, czyli 12 tys. 888
dolarów amerykańskich. Galayo, mimo że jest mężatką, otwarcie
przyznaje się do życia w związku z innym mężczyzną.
Diecezja postanowiła rozwiązać z nią umowę, uzasadniając, że
jej zachowanie nie jest zgodne z zasadami moralnymi głoszonymi przez
Kościół, dodając, iż osoba dopuszczająca się zdrady
małżeńskiej nie jest odpowiednią nauczycielką religii dla
dzieci. Kobieta przy pełnym poparciu lokalnych mediów złożyła
pozew, twierdząc, iż władze kościelne "bezprawnie wniknęły
w jej prywatne życie". Żądała przy tym nie tylko
rekompensaty finansowej, ale także przywrócenia na zajmowane
wcześniej stanowisko. Sąd odrzucił apelację diecezji na wyrok
niższej instancji, tym samym podtrzymując nakaz zapłacenia
odszkodowania Galayo za nieprzepracowany okres. Władze diecezji
zapowiadają apelację do Sądu Konstytucyjnego w kwestii zachowania
prawa do odmowy kobiecie powrotu na dawne stanowisko.
Łukasz
Sianożęcki
Nie
wszyscy są obamunistami
Nie wszyscy tak optymistycznie i radośnie reagują na zaprzysiężenie
44. prezydenta Stanów Zjednoczonych Baracka Obamy. Bardzo krytyczne
komentarze pod adresem nowego gospodarza Białego Domu padają
szczególnie z prawej strony. Na portalu RightWingNews.com możemy
przeczytać tekst pt. "Czego obamuniści oczekują od swojego
boga?", w którym autor informuje, że dobrze jest, kiedy
polityk słucha swoich wyborców, ale obecna sytuacja jest
zdecydowanie daleka od takich zdrowych relacji. Nowy prezydent
wspiera "kipiące idiotyzmami pomysły" wyrażane przez
wyborców. Na prezydenckiej stronie internetowej (Change.gov) wyborcy
mieli możliwość komentowania zmian, jakie mógłby na ich wniosek
wprowadzić prezydent.
Na liście najczęściej
powtarzających się postulatów można znaleźć m.in.:
zalegalizowanie marihuany, naukę dzieci rozwiązłości płciowej
czy zlikwidowanie ośrodków z uwięzionymi terrorystami (chodzi
głównie o więzienie w Guantanamo).
"Wall Street
Journal" informuje, że łatwiej jest obstawać przy wyborczych
obietnicach, kiedy są one tylko teoretyczne, a sam Obama przyznał,
że dokonanie tego będzie trudniejsze, niż przypuszczał. Choćby
zamknięcie Guantanamo, o którego potrzebie zlikwidowania
wiedział m.in. poprzedni prezydent
George W. Bush, a którego zamknięcie nie będzie takie proste ze
względu na brak miejsca, gdzie można by przenieść
przetrzymywanych w nim więźniów.
Przewodniczący amerykańskiego instytutu AISRL (Acton Institute for
the Study of Religion and Liberty) Robert Sirico powiedział dla
CNSNews.com, że Obama chce być "prezydentem wszystkich".
Zdaniem Sirico, Obama jest "pochylony w lewo" i zasługuje
na "przywilej wątpliwości" z powodu swojej koncepcji
religii w życiu publicznym.
TheNewMediaJournal.us ostrzega
przed powstaniem "nowego, internacjonalistycznego porządku
światowego, nowej waluty, socjalizmu, światowego rządu i religii"
oraz namawia do obserwowania życia politycznego i partycypowania w
nim. "Nadszedł czas, aby obudzić Amerykanów, wyjaśnić ich
wizję Ameryki i regularnie komunikować się z ich
przedstawicielami, senatorami i prezydentem. Czytajmy konstytucję i
Karty Praw, by stać się konstytucyjnie wykształconymi" -
możemy przeczytać na amerykańskim portalu.
Katolicy na całym świecie rozpoczęli 30-dniową modlitwę
różańcową za Baracka Obamę i jego administrację. Nietypową
akcję przeciw m.in. aborcji,
eutanazji, klonowaniu, związkom homoseksualnym i badaniom na
komórkach macierzystych z ludzkich embrionów zorganizowali
użytkownicy portalu internetowego CatholicCulture.org. Do modlitwy
mogą się przyłączyć internauci z całego świata. Za nowo
zaprzysiężonego prezydenta modlitwę zapowiedzieli również
hierarchowie Kościoła katolickiego, Papież Benedykt XVI i
przewodniczący amerykańskiego Episkopatu kardynał Francis George,
który w swoim liście zaproponował współpracę pod warunkiem, że
Obama będzie szanował ludzkie życie. Poparcie przez Baracka Obamę
proaborcyjnej organizacji Freedom Of Choice Act (FOCKA) może
kosztować życie co najmniej 100 tys. dzieci rocznie.
"Süddeutsche Zeitung" zarzuca Obamie, że przemawia przez
niego pokora, która niekoniecznie idzie w parze z cechami
niezbędnymi do sprawowania funkcji prezydenta kraju. Podczas
przemówienia na Kapitolu wydawało się, że do ogromnej liczby
ludzi mówi ktoś, kto chce ich słuchać, a nie ktoś, kto ma jasną
koncepcję choćby tylko bliskiej przyszłości. W związku z tym
rodzi się wątpliwość co do sposobu, w jaki będzie piastował
swój urząd.
Rosyjski dziennik "Nowaja Gazieta" wybory w Ameryce nazywa
"wyborami w obliczu kryzysu", gdzie nie ma znaczenia, czy
składane obietnice zostaną spełnione, czy nie. Negatywnie
ustosunkowuje się do postawy Obamy, którego hasłem wyborczym jest
"Change" (zmiana). Według gazety, "kto daje wszystko,
ten również może wszystko odebrać", co jest zdecydowanie
niebezpieczne dla obywateli Stanów Zjednoczonych.
Wojciech
Kobryń
Bliźniaki Mengelego
Czy Josef Mengele, niemiecki lekarz-zbrodniarz z obozu
koncentracyjnego Auschwitz, prowadził po wojnie w Brazylii
eksperymenty medyczne, których celem było rodzenie przez kobiety
aryjskich bliźniąt? Tak twierdzi argentyński historyk Jorge
Camaras, cytowany przez "Daily Telegraph". W tym celu
Mengele miał na szeroką skalę stosować sztuczne zapłodnienie.
Camaras przypomina, że Mengele prowadził swoje eksperymenty jeszcze
w hitlerowskich Niemczech. Ich celem było wypracowanie metody
"produkcji" bliźniąt, aby przez to wzrosła liczba
urodzeń w Niemczech dzieci "czystej aryjskiej rasy".
Mengele, po tym, jak zdołał uciec z Europy po klęsce Niemiec,
osiadł w Ameryce Południowej. Na początku lat 60. miał
kontynuować swoje nieludzkie eksperymenty w miasteczku Candido Godoi
na południu Brazylii, jednej z enklaw, gdzie osiedliła się spora
grupa Niemców. Przez lata naukowcy nie mogli odkryć, dlaczego tutaj
aż jedna na pięć ciąż kończy się porodem bliźniaków, podczas
gdy średnio ten współczynnik wynosi 1:80. Poza tym w Candido Godoi
do tej pory rodzi się wiele dzieci o jasnych włosach i niebieskich
oczach - a więc "typowi nordycy".
Gazeta cytuje
relacje mieszkańców miasteczka, którzy twierdzą, że na początku
lat 60. ubiegłego wieku Mengele wielokrotnie składał wizyty w ich
miejscowości jako Rudolph Weiss. Pierwsze bliźniaki miały przyjść
na świat w 1963 roku.
W swojej nowej książce "Mengele:
Anioł Śmierci w Ameryce Południowej" Jorge Camaras,
specjalizujący się w opisywaniu historii niemieckich zbrodniarzy,
którzy ukryli się w Ameryce Południowej, skrupulatnie poukładał
informacje o tajemniczych losach Josefa Mengele. Jego zdaniem, w
Brazylii kontynuował on swoje zbrodnicze eksperymenty medyczne. -
Myślę, że Candido Godoi może być swoistym laboratorium
Mengelego, gdzie ostatecznie udało mu się spełnić swoje marzenia
o stworzeniu Aryjczyków, blond-niebieskookiej rasy nadludzi -
powiedział historyk. - Istnieją zeznania, że nadzorował kobiety w
ciąży, lecząc je nowymi rodzajami leków i preparatów, że
wypowiadał się na temat sztucznego zapłodnienia u ludzi - dodaje
Camaras.
Jeden z rolników, Leonardo Boufler, powiedział:
"Chodził od farmy do farmy, doglądając zwierząt. Testował
je na gruźlicę i robił zastrzyki tym, które były zarażone.
Powiedział, że może przeprowadzić sztuczne zapłodnienie krów i
ludzi, co było niespotykane w tamtych czasach".
W Candido
Godoi wykorzystuje się fakt dużej liczby narodzin bliźniąt w
sposób marketingowy. Oficjalny herb miasta pokazuje dwie identyczne
postaci, a znak drogowy witający przyjezdnych nosi napis:
"Społeczność rolników i kraina bliźniaków". Jest
również muzeum, które się nazywa "Dom Bliźniąt".
Wojciech
Kobryń
Powtórka
z Sowietów
Nigel Farage, przewodniczący brytyjskiej, eurosceptycznej United
Kingdom Independence Party, w trakcie sesji Parlamentu Europejskiego
poświęconej 10. rocznicy utworzenia strefy euro:
Panie i Panowie!
Cieszcie się z dziesiątej rocznicy powstania strefy euro, ponieważ
mam poważne wątpliwości, czy będziecie świętować dwudziestą.
To, co obserwowaliśmy dziś rano, było reminiscencją starych
sowieckich czasów. Pamiętacie, jak ogłaszano sukces planu
pięcioletniego, nawet jeszcze przed wprowadzeniem go w życie, z
całą tą gadaniną o wysokości zbiorów zboża czy liczbie
wyprodukowanych traktorów? Wydaje mi się, że dokładnie tak samo
jak w tamtych czasach zostaliśmy dzisiejszego ranka oszukani przez
nieobieralnych, starzejących się biurokratów, mówiących nam, jak
wielkim sukcesem było to wszystko [wprowadzenie euro - przyp. Red.].
To jakaś poroniona paplanina - sam pomysł, że Europejski Bank
Centralny wykonuje kawał dobrej roboty, jest wprost zdumiewający. W
lipcu zeszłego roku EBC podniósł stopy procentowe w momencie,
kiedy rynki odczuwały spadki, a w całej reszcie świata stopy
procentowe obniżano. Rzecz jasna nie ma w tym niczego, co by mnie
zdziwiło, bo w całym tym euro chodzi tylko o polityczną klasę,
narzucającą swoją wolę społeczeństwom Europy. Pamiętajmy, że
tylko dwa kraje przeprowadziły referendum na temat wejścia do
strefy euro - Dania i Szwecja, i obydwa powiedziały "nie"
- takie małe słówko, którego możliwie najczęściej staracie się
unikać.
Strefa euro nigdy nie została przetestowana tak, jak
powinna. Hiszpania przeżywa obecnie trudności ekonomiczne. Włosi i
Niemcy zgodnie twierdzą, że nigdy nie powinni byli przyjmować
euro. Jednakże nasza uwaga powinna szczególnie skupić się na
sytuacji w Grecji - tysiące młodych ludzi wyszło na ulice, aby
demonstrować, domagając się jakichkolwiek kroków ze strony rządu:
domagając się, aby obciął stopy procentowe, domagając się, aby
przeprowadził dewaluację. Ale grecki rząd ugrzązł w europejskim
kaftanie bezpieczeństwa. Nie mogą podjąć żadnych kroków. Nawet
przyszłe wybory parlamentarne nie pomogą Grecji w dokonaniu
jakichkolwiek zmian. A kiedy ludziom odbierze się możliwość
decydowania o własnej przyszłości za pomocą urn wyborczych,
obawiam się, że jedyną możliwą alternatywą będzie
przemoc.
Wprowadzając strefę euro, zakuliście ludzi w
ekonomiczne kajdany, uwięziliście ich w jakimś chorym kręgu, z
którego wyzwolenie będzie wymagało ogromnej odwagi i przywództwa,
które nie będzie pchało na ekonomiczne dno. Możecie gwizdać,
możecie drwić, ale pamiętajcie, że znajdująca się poza strefą
euro Wielka Brytania była w stanie przeprowadzić dewaluację, była
w stanie obniżyć stopy procentowe. Byliśmy w stanie podjąć
wszelkie niezbędne kroki. Drwijcie sobie, ile chcecie, ale czy nie
zauważyliście, że tego ranka na giełdach papierów wartościowych
brytyjskie aktywa miały 233 punkty bazowe więcej niż niemieckie?
Wiem, że większość z tu zgromadzonych nawet nie wie, co to
oznacza, ci zaś, którzy to wiedzą, czynią wszystko, aby to
zignorować.
Możecie w to brnąć, jeżeli chcecie, chowając
głowy w piasek. Możecie ignorować rynki, jeżeli taka jest wasza
wola. Jednak pamiętajcie, że w tym samym czasie rynki was ignorować
nie będą.
tłum. AW