Z dużej chmury małydeszcz. Prawda historyczna? Co to jest?
Od wielu miesięcy toczy się walka o abonament dla telewizji zwanej
publiczną. Jak zwykle zdania są podzielone. Ale czy program I i II
TVP, rzeczywiście spełnia rolę telewizji publicznej? Czy w tych
programach znajdują się materiały np. edukacyjne?
Prześledźmy
to na przykładzie kilku wydarzeń historycznych. Wiadomo, że
większość osób ze świecznika telewizyjnego, zwanych politykami,
wykorzystuje takie historyczne zdarzenia w sposób instrumentalny,
pragnąc się pokazać na świeczniku: jacy to my patrioci.
Niestety służy to tylko i wyłącznie zaistnieniu w mass mediach.
Nic się za tym nie kryje i obojętnie kto szermuje hasłami
patriotycznymi, czy to Prezydent czy Premier czy np. Marszałek Sejmu
czy też Senatu. Zaczyna się i kończy na hasłach. Skąd to
wiadomo? A no z prześledzenia programu telewizyjnego w okresie
rocznic historycznych.
Mniej więcej tydzień przed 1
sierpnia telewizja publiczna, na wszystkich kanałach, przedstawiała
liczne reklamy programów dotyczących wybuchu Powstania w Warszawie
w 1944 roku. A cóż to miano za filmy, dokumenty, audycje
prezentować. Większość pytanych chciała uznać dzień pierwszego
sierpnia za święto narodowe. Z wielkim zaciekawieniem czekałem na
dzień pierwszego sierpnia, starając się tak gospodarować czasem,
aby mieć go dużo do poświęcenia na siedzenie przed telewizorem.
Jakież było moje zaskoczenie i zdziwienie, kiedy z tego
wielkiego balonu propagandowego prawie nic nie wynikło.
Przeprowadzono dokładną analizę programu
telewizyjnego w magazynie TO i Owo numer 30 z dnia 21 lipca 2009r. I
tak w dniu 31 lipca, a więc w wigilię wybuchu powstania, Program I,
a więc najważniejszy ze względu na zasięg, wykazuje
brak jakiejkolwiek audycji poświęconej Powstaniu Warszawskiemu.
Może więc w Programie II coś się znalazło? I znowu pudło: jest
horror, jest melodramat, ale ani słowa czy obrazu o Powstaniu.
Także w TVP III nie znajdujemy żadnej informacji na temat
zbliżającej się rocznicy.
Może więc telewizja komercyjna
uznała Powstanie jako wydarzenie warte prezentacji? I znowu pudło.
Ani Polsat, ani TVN, ani TVN 4, ani żaden inny kanał tego koncernu
nawet nie wspomniał o Powstaniu. Same komedie, z Kubą Wojewódzkim
na czele.
Tylko TVP Polonia o 23.30 nadała program pt.
”Warszawa 1944 Opole 2006”. Za to TVP Kultura o
godzinie 17.55 wyemitowała nieśmiertelny film Kanał z
1956 roku. Ciekawe, kto przed październikiem i “dojściem
Gomułki do władzy” pozwolił Wajdzie na kręcenie filmu o
Powstaniu Warszawskim? Ciekawy jest także fakt prezentacji filmu
zdecydowanie potępiającego Powstanie, chociaż ustalenia obecne
mówią wręcz co innego.
No, jeżeli nic nie pokazali w
wigilię powstania, to może pokażą w dniu pierwszym sierpnia. Nic
bardziej mylącego. I tak program I TVP oprócz transmisji z
“Uroczystości”, czytaj pokazywania się polityków w Telewizji,
zamiast aktorów, o godzinie 13.10 przedstawił 45 minutowy montaż
pt. “ Listy z barykady”. Jak wiadomo godzina 13. jest to pora
najlepszej oglądalności telewizji, szczególnie latem. Poza tym
program I TVP zabawiał nas filmem katastroficznym, sensacyjnym i
thrillerem.
Dwójka o godzinie 16.00, do 17.20, pokazała
“Godzinę W” z 1979 r. Morgensterna, a o godzinie 17.55 koncert
“Pamiętniki z Powstania” i o 20.00 “Zakazane Piosenki” w
bardzo kiepskiej wersji dźwiękowej. TVP info natomiast
pokazał od 12.00 do 13.12 relację z obchodów, czyli show dla
polityków pt. “Byłem w TV, wszyscy mnie widzieli”. TVP Kultura
wyemitowała o godzinie 12.00, a więc w czasie transmisji
z “Uroczystości” , 60 minutowy dokument Powstanie Warszawskie.
Oczywiście kanały Polsatu, TVN, TVN 4, TVN 7 itd. nawet nie
zająknęły się o Powstaniu. Sama rozrywka.
Jeżeli ani w
piątek ani w sobotę nie było żadnych nowości np. przygotowanych
przez IPN to może w niedzielę coś pokażą, łudziłem się
niepotrzebnie. W niedzielę już nikt o Powstaniu nie wspominał.
Jeżeli tak nędznie potraktowano przyszłe święto narodowe
to może rocznica Bitwy zwanej Warszawską będzie lepiej
przygotowana?. Usiadłem więc znowu przed ekranem. I tak w piątek
14 sierpnia Jedynka o 14.00 pokazała 45 minutowy film pt:”Ułani
Andersa 1939-1948”. Film, no może niezupełnie związany z
Rocznicą, ale przecież coś było. Pozostałe programy telewizji
zwanej publiczną nie przedstawiły nic, co można by związać z
nawałą bolszewicką na Polskę i realizacją planu połączenia się
komunistów sowieckich z niemieckimi.
Oczywiście stacje
komercyjne Polsat, wszystkie TVN, zajmowały się nadal tylko
rozrywką, z akcentowaniem oklaskami miejsca, w którym widz powinien
się śmiać [Tak tępe te filmy, że reżyser sam musi wskazać w
którym miejscu widz powinien się śmiać. Dawniej w tej roli
występowali klakierzy] .
Nadeszła sobota 15 sierpnia i co
mogliśmy zobaczyć? Jedynka znowu pokazuje teatr w wykonaniu
polityków, czyli przedstawia Uroczystości sprzed Grobu Nieznanego
Żołnierza [od 11.45 do 13.20] i na tym się kończy cykl
historyczny, nie licząc filmu Spartakus z 1960 roku [no niby także
walczył o wolność]. Dwójka – ani jednego obrazu o Bitwie. TVP
Kultura przedstawiła izraelski film dokumentalny pt. “Punkt
kontrolny” No niby także o wojnie. Oczywiście wszystkie
Polsaty, TVN itp. zajmowały się nadal tylko rozrywką.
Dalej już była tylko cisza.
Tak więc z jednej
strony mamy walkę o abonamenty, rzekomo pod pretekstem pełnienia
roli publicznej przez telewizję, a z drugiej strony, jak wykazała
praktyka, zupełne zaniechanie chociażby przypominania
najważniejszych wydarzeń historycznych, dzięki którym istniejemy
jako Państwo. Czyli typowe wymazywanie pamięci, w myśl
zasady jeden pieniądz – euro, jedno państwo – Unia.
A
przecież jest tyle dokumentalnych filmów z okresu międzywojennego,
wojennych, są stare kroniki. Trwa walka o archiwa
filmowo-telewizyjne, a przeciętny widz może się tylko i wyłącznie
zapoznawać z serialami współczesnymi.
Pokazywanie,
a właściwie odgrzebywanie, starych skompromitowanych filmów Wajdy,
jako jedynych materiałów odnośnie rocznic, jest co najmniej nie na
miejscu. Doskonale wiadomo, kiedy te filmy powstawały i jakie było
ich zadanie. Większość materiałów Wajda otrzymywał od Borejszy
– brata osławionego kata Różańskiego z UB w określonym celu,
deprecjacji patriotyzmu.
Wracając do
tytułu. Jak można mówić o chęci wprowadzenia Święta Narodowego
w rocznicę ważnego wydarzenia historycznego, kiedy podstawowy
nośnik informacji, jakim jest telewizja, żyjąca z naszych –
podatników – pieniędzy, bagatelizuje problem i usiłuje pokryć
go zasłoną milczenia.
Z całego szumnie reklamowanego
programu praktycznie nie pokazano nic istotnego ani o Powstaniu
Warszawskim ani o najeździe bolszewickim. A może o to właśnie
chodziło.
dr Jerzy Jaśkowski FRECH Gdańsk