Energetyka w Polsce w oczach ekspertów z zakresu historii techniki.



Z cyklu Epigoni Polskiej Nauki przedstawiamy kolejną sylwetkę wybitnego luminarza polskiej nauki. Człowieka, którego sami możecie PT Czytelnicy ocenić na podstawie porównania dwu prac. Prace te dzieli odstęp 10 lat. Dysponujemy również specjalnym raportem przygotowanym przez tego Pana dla Rady ds Atomistyki. Tak jak to przedstawialiśmy sprawcy w białych kołnierzykach podpisywali każdą ekspertyzę. Byle do przodu..

Energetyka w Polsce w oczach ekspertów z zakresu historii techniki. Entuzjazm prof. Jacka Mareckiego

Od wielu lat energetyka w krajach tzw bloku wschodniego była państwem w państwie. Jak wiadomo, energetyka należała do sektora wojskowego. Bezpieczeństwo kraju było priorytetem. W związku z tym energetyka była ochraniana przez wojskowe służby wywiadowcze. Pomimo zmian w okresie ostatnich 20 lat, jak możemy się przekonać, nadal energetyka podlega łącznie z przemysłem ciężkim wojskowym priorytetom. ĺwiadczy o tym np. polsko - rosyjski traktat o zakupie gazu - owa słynna rura kontrolowana całkowicie przez GRU - wojskowy wywiad rosyjski, jak również koniecznoć zakupu ropy tylko z Moskwy.

Ten system nie mógłby funkcjonować, gdyby nie ludzie pracujący dla niego. Dla nich nie ważny jest związek pomiędzy ilocią energii, kosztem jej uzyskania, a bezpieczeństwem kraju, a tylko i wyłącznie praca dla doraźnego zysku. Pomimo, że mielimy w ubiegłych latach zainstalowane ponad 30 000 MW a wykorzystać umielimy tylko ok. 16-18 000 MW, panowie z energetyki ciągle wołali mało, mało i żądali od kraju nowych nakładów na dalsze elektrownie. A społeczeństwo pod presją wojskowych płaciło. Sytuacja taka doprowadziła do tego , że zużywano w Polsce ponad 400 % więcej energii na każdą złotówkę - dolara dochodu, aniżeli na zachodzie. Innymi słowy nasza energetyka była o 400 % bardziej kosztowna aniżeli zachodnia. I pomimo pewnych zmian politycznych nic się nie zmieniło. Nadal zużywamy 4 razy więcej energii na dolara dochodu, aniżeli państwa Unii Europejskiej.



Dlaczego tak się dzieje. Otóż winni są tzw.eksperci pracujący w energetyce praktycznie bez żadnej kontroli, zarówno społecznej jak i merytorycznej i ich ekspertyzy. Przykładem takich ekspertyz z sufitu jest praca prof.dr hab. inż Jacka MARECKIEGO zamieszczona w czasopiśmie Spectrum z czerwca 1999 roku. Numer tego miesięcznika w całoci był powięcony specjalnej konferencji odbytej za nasze, społeczne, pieniądze, a odbywającej się pod hasłem Energetyka jądrowa dla Polski. Wypada w tym momencie przypomnieć, że Ci Panowie od energetyki atomowej już przed 20 laty, w stanie wojennym, zdołali zakosić ponad 2 miliardy dolarów na budowę elektrowni atomowej. Z pieniędzy wyprowadzonych z kasy państwowej nigdy się nie rozliczyli i do dnia dzisiejszego tak na prawdę zupełnie nie orientujemy, się ile to i na co pieniędzy poszło.



Dlaczego tak się dzieje? Ano dlatego, że specjaliści od marketingu jądrowego , zupełnie nieprzygotowanym do tematu urzędnikom zarówno państwowym jak i samorządowym, wciskają przysłowiowy kit. Poniżej pokażemy jak to się praktycznie robi. Dokonamy porównania dwu prac prof. Jacka Mareckiego, które różnią się okresem 10 lat. cd na str.2



Energetyka w Polsce w oczach ekspertów z zakresu historii techniki. Entuzjazm prof. Jacka Mareckiego cd.ze str.12



P. prof. J.Marecki w omawianej pracy (Spectrum 1999) podaje, że po katastrofie w Czarnobylu nastąpiło zahamowanie budowy elektrowni jądrowych, szczególnie w krajach zachodnich. Jest to po prostu nieprawda. Zahamowanie budowy elektrowni jądrowych następowało od roku 1973, kiedy to analizy ekonomiczne wykazały , że ten system zdobywania energii elektrycznej jest po prostu za drogi. W 1994 roku kraje Unii Europejskiej podjęły decyzję, że budować elektrownie atomowe można tylko na wschód od Odry, a najlepiej gdzie w Azji ( Chiny, Korea itd). Jest to możliwe, albowiem wszyscy doskonale wiemy, jak korupcyjny jest wschód i że za łapówki można tam wszystko załatwić. Przykładem jest Union Carbide - i słynna katastrofa w Bophalu. Tylko pytanie czy Polska jest Krajem rozwijającym się w tym znaczeniu ?!! Obecnie , żaden demokratyczny kraj nie zdecyduje się na budowę elektrowni jądrowej. Tak nagłaniana Francja posiada co prawda bardzo rozwiniętą energetykę jądrową ale okazuje się, że dochodowoć tego działu gospodarki jest tak mała, że długi zaciągnięte przy budowie bloków elektrowni jądrowych spłacą Francuzi dopiero za dwiecie lat. Zadłużenie EdF wynosi bowiem ponad 200 miliardów franków a dochód roczny nieco ponad miliard. Innymi słowy, aż 8 pokoleń Francuzów będzie płaciło za głupotę swoich dziadów marzących o broni atomowej i mocarstwowoci jądrowej. Tylko czy w polskim interesie narodowym jest powtarzanie tego samego błędu. Wielkoć zadłużenia wynosząca ponad 200 miliardów franków jest porównywalna z zdałużeniem 38 milionowej Polski przez 50 lat rządów komunistycznych.



Kolejne wprowadzanie w błąd polega na podawaniu informacji jakoby energetyka jądrowa była najczystszym sposobem zdobywania energii. Otóż, aby elektrownia jądrowa mogła działać, trzeba najpierw ją wybudować. Do tego celu potrzebne są normalne materiały budowlane ale w ilociach nieporównywalnie większych aniżeli do budowy konwencjonalnych obiektów. Tak więc aby wybudować jedną elektrownię jądrową musimy zużyć prawie , że tyle samo paliw kopalnych jak podczas długoletniej pracy elektrowni węglowej. Nie mówiąc o tym, że porównywanie emisji gazów ze starego, przed 50 laty kotła węglowego z elektrownią jądrową jest po prostu mało wiarygodne. Nowe elektrownie węglowe z odpowiednim zabezpieczeniem prawie , że nie wydzielają gazów uważanych za szkodliwe. Natomiast elektrownie jądrowe nawet podczas bezawaryjnej pracy stale emitują gazy promieniotwórcze.



Pan prof. Marecki zakłada wzrost ludnoci wiata do ponad 10 miliardów w roku 2050 i do 11.7 miliarda w 2100 r. Jest to typowa sufitologia. W pierwszych 50 latach ludnoć wzronie o ponad 60 % a w następnych tylko o 20%. Wielkoci te nie są poparte żadnymi wyliczeniami. Możemy problem ten przeledzić na przykładzie Polski dokładniej. W 1939 roku było nas nieco ponad 38 milionów, minęło ponad 60 lat i jest nas nadal tylko ok. 38 milionów. Tak więc zupełnie niezrozumiałe wydaje się być nasze zmartwienie przyrostem naturalnym. Nie mówiąc o mieszaniu pojęć; z jednej strony energia potrzebna Polsce a z drugiej przyrost naturalny w krajach tropikalnych. Trudno sobie wyobrazić reaktor atomowy w rikszy, lub centralne ogrzewanie w Afryce.



Jak uczy dowiadczenie brak jakiegokolwiek związku pomiędzy zużyciem energii a dochodem narodowym i poziomem życia w danym kraju. Przykładem niech będzie Rumunia. W czasach komunistycznych Rumunia mająca zainstalowaną na głowę każdego mieszkańca taką samą iloć kilowatów co Norwegia, pozwalała włączać wiatło mieszkańcom tylko na 3 godziny dziennie, a dochód narodowy należał do najniższych n wiecie.



Tak więc jak widać z przedstawionych danych, niezupełnie musimy wydawać pieniądze podatnika na wyliczenia takiego EKSPERTA, ponieważ PAN ekspert lęka się przyszłoci , czyli tego co będzie za 4 pokolenia gdzie tam na wiecie..



Ciągle też energetycy jądrowi przedstawiają nam swoją bajeczkę o superbezpiecznych elektrowniach. Otóż do chwili obecnej, a wchodzimy w XXI wiek, nie potrafili się oni wywiązać z tego zobowiązania. Mylą także specjalici od energetyki podstawowe pojęcia : prawdopodobieństwo awarii z jej skutkami. Kolejnym celowym wprowadzaniem w błąd opini publicznej jest podawanie, że tylko reaktor tzw grafitowy czyli czarnobylski jest niebezpieczny. Otóż pierwsza awaria stopienia się rdzenia , czyli tzw. maksymalna awaria projektowa zdąrzyła się w Tree Mile Island w USA w 1979 roku włanie nie w reaktorze czarnobylskim ale w tym superbezpiecznym wg atomistów tj. PWE odpowiednik radzieckiego w WWER-e . Ostatnio z kolei Francuzi zamknęli i rozpoczęli rozbiórkę innego super reaktora tzw Super feniks. Reaktor ten miał być reaktorem najnowszej generacji , reaktorem , w którym nic się nie może zdąrzyć i miał być to reaktor super bezpieczny. Okazało się, że awarie zdarzały się tak często, że większą częć swojego krótkiego życia spędził na remontach.



Podawana więc społeczeństwu informacja jakoby reaktory WWER były bezpieczne, jest sprzeczna z faktami. Niemcy po zjednoczeniu zamknęli wszystkie rosyjskie reaktory WWER. cd.na str.3 Energetyka w Polsce w oczach ekspertów z zakresu historii techniki. Entuzjazm prof. Jacka Mareckiego cd. ze str.2



Jak wiadomo z raportu Departamentu Energii USA , maksymalna awaria projektowa może się zdąrzyć raz na 20 000 reaktoro- lat . W związku z tym , że mamy na wiecie nieco ponad 400 reaktorów, to łatwo obliczyć, że jedna awaria projektowa może się zdążyć raz na 5 lat. I, jak uczy dowiadczenie i historia teoria ta znalazła pokrycie w faktach.

Po drugie: skutki awarii. O ile na skutek awarii tamy wyleje rzeka, czy też pęknie tama, to po opadnięciu wody można wracać do domu. W przypadku awarii jądrowej teren jest skażony na co najmniej kilkadziesiąt do kilkuset lat. I nikt nie powinien w terenie skażonym mieszkać. Chyba, że chcemy wygubić jaką częć społeczeństwa, tak jak to robi Białoru i Ukraina w pobliżu Czarnobyla. Jest faktem natomiast bezspornym, że w Europie i USA nikt już energetyki jądrowej nie rozwija. Tylko kraje trzeciego wiata dają się na to namówić. Jest też faktem, że na wschód od Odry tylko Polska posiada dostateczny kapitał do kupna tego zachodniego złomu w postaci elektrowni jądrowej. Ani Białoru, ani Litwa czy też inne kraje tego regionu nie posiadają dostatecznie dużego kapitału aby kupić elektrownie jądrową.

Prof. Marecki w swojej kolejnej prognozie stwierdza, że w najbliższych 20 latach Polska, aby przeżyć, musi zdecydować się na 63 % wzrost zużycia energii . W pracy opublikowanej w materiałach zjazdowych Gdańskiego Towarzystwa Naukowego w 1989 roku przewidywał koniecznoć wzrostu zużycia energii aż od 250% do 350 % w okresie 35 lat. Jak możemy sprawdzić, w chwili obecnej żaden wzrost nie nastąpił i wyłączeń wiatła nie mamy. A w komunistycznych czasach bywały one i to wcale nie tak rzadko. Prof. Marecki przewidywał także, że będziemy musieli mieć pokrycie energetyczne w roku 2000 w co najmniej 19% z energetyki jądrowej. Jak każdy może się przekonać ta sufitologia nie znajduje żadnego oparcia w faktach. Rząd stwierdził, że do 2020 roku energetyki jądrowej rozwijać nie ma absolutnie żadnej potrzeby. Mało tego, prof. Marecki stwierdzał, że niedobory będziemy musieli pokrywać importem, a my sprzedajemy komu się tylko da, i jeszcze mamy tej energii za dużo. Tak więc, jak to widać z powyższego założenia , czołowy ekspert SEP , nawet na 15 lat do przodu przewidzieć i zaplanować zużycia energii nie potrafił . Innymi słowy, zamiast tego co chcieli energetycy tj zainstalowania co najmniej 43 GW w 2000 roku i 67 GW w 2020 roku oraz w tym energetyki jądrowej , odpowiednio 7.9 GW w 2000 roku i 28 GW w 2020 roku, , Polska w 2000 roku potrzebuje nieco ponad 20GW i jak wiadomo niedużo więcej w 2020 roku. Jak więc widać, Polska zupełnie nie potrzebuje elektrowni jądrowych.

Na przykładzie tego zestawienia możemy obliczyć ile chcieli wyciągnąć z kieszeni społeczeństwa eksperci w rodzaju prof. Jacka Mareckiego. Otóż w pierwszym okresie tj. do 2000 roku chcieliby otrzymać co najmniej 10 do 15 miliardów dolarów , a w okresie następnych 20 lat co najmniej 4 razy tyle czyli tyle samo ile wynosi zadłużenie Polski w okresie rządów komunistów tj. w 50 latach. Licząc, że co najmniej 5 % tej sumy poszłoby na rozmaitego rodzaju ekspertyzy to można obliczyć , że do kieszeni tych panów ekspertów z SEP, wpadłoby co najmniej 3 miliardy dolarów. Jak widać można spokojnie żyć i o nic się nie martwić. Wystarczy tylko wykonać odpowiednią ekspertyzę.

Przed 15 laty prof. Jacek Marecki przewidywał, że poczynając od 1990 roku będzie w Polsce występował niedobór mocy rzędu 2000 MW. Jak każdy może sprawdzić, nie tylko żadnego niedoboru mocy nie mamy ale mamy nadwyżkę ponad 10 000 MW- 15 000 MW. I wszyscy się martwią co z tym zrobić.

W planach po 2000 roku ekspert prof. J.Marecki przewidywał koniecznoć budowy co najmniej jednej elektrowni jądrowej o mocy 1000 MW rocznie. W cenach z 1985 roku byłby to wydatek rzędu 5 miliardów dolarów rocznie. Dla ekspertów byłoby to ok. 250 000 000 dolarów rocznie. Pogratulować ekspertyzy.

Oczywicie eksperci powyżsi planowali co ciekawsze, gonienie przez Polskę trendu jądrowego pięćdziesiąt lat po tym fakcie. I tak w 1985 roku całkowita moc zainstalowana w elektrowniach jądrowych wynosiła 297 GW. Jak podalimy wg prof.J.Mareckiego , Polska miałaby osiągnąć w ok. 30 lat później 67 GW czyli jedną szóstą całej wiatowej produkcji jądrowej. Jeszcze jeden sen o gigantomanii. Mija 15 lat i jak się okazuje nasz czołowy ekspert z SEP-u nadal marzy. Zupełnie nie bierze tego pod uwagę, że ruda uranowa to także paliwo kopalne i po roku 2020 może się okazać, że przy istniejących cenach już rudy nie będzie. Prognozy francuskie zakładają, że tylko przez dwadziecia lat , licząc od 1985 roku ceny tony rudy będą porównywalne z obecnymi wyliczeniami. Potem, ze względu na zmniejszanie się zasobów rudy, ceny mogą gwałtownie wzrosnąć. Zupełnie nie bierze nasz ekspert pod uwagę faktów. W Szwecji i Niemczech podjęto decyzję zamknięcia wszystkich 32 reaktorów . W całej Europie istnieje tylko jeden niedokończony w budowie reaktor, tj we Francji ( Civaux -2 o mocy 1450 MW). Jedynymi krajami, które jeszcze się bawią energetyką jądrową są kraje azjatyckie takie jak Korea, Chiny. Kraje te zawsze z 50 letnim opóźnieniem w stosunku do Europy goniły przemysł. cd na str.4



Energetyka w Polsce w oczach ekspertów z zakresu historii techniki. Entuzjazm prof. Jacka Mareckiego cd ze str.3



W celu skrócenia niniejszego opracowania , poniżej skupimy się tylko nad aspektami ekologicznymi energetyki jądrowej w wydaniu eksperta SEP prof. Jacka Mareckiego. Wydaje się bowiem , że dalsze przytaczanie hipotez bez pokrycia nie ma sensu. Nadal prof.J.Marecki posługuje się przymiotnikami w rodzaju powinno być , planuje się i td , czyli tylko w sferze projektów pozostaje strefa bezpieczeństwa na wypadek awarii. Np. cyt.: W stosunku do eksploatowanych obecnie elektrowni jądrowych prawdopodobieństwo awarii powinno być zmniejszone. Powinno być to znaczy , że nie musi. A więc będzie jak wyjdzie, nam projektantom. Np. jak w űarnowcu , wybudujemy sobie osiedle domków jednorodzinnych z cementu przeznaczonego na fundamenty reaktorów . I co?!! I nic! Nikt nie sprawdził na co poszedł cement.

Kolejny cytat : Prawdopodobieństwo poważnej awarii w nowoczesnej elektrowni jądrowej jest jednak na tyle małe, że można go nie brać pod uwagę Ten cytat pokazuje całą odpowiedzialnoć eksperta. Jak wszyscy wiemy katastrofy promu kosmicznego były obliczane jak 1 na 100 000 lotów. Jak też wiemy już 13 lot spowodował katastrofę i zniszczenie całego promu. Dalej p. Marecki podaje swoje uwagi dotyczące wypalonego paliwa jądrowego. I pomimo powszechnie znanego faktu, że w żadnym kraju na wiecie nikomu nie udało się tego problemu rozwiązać, to oczywicie nasz ekspert nie widzi problemu. Zapomina przy okazji wspomnieć, że tzw rednioaktywne odpady z reaktorów jądrowych to równowartoć bomby atomowej zrzuconej na Hiroszymę. Oczywicie pod względem radioaktywnoci.

P.Marecki nadal podaje, że odpady radioaktywne można składować w kopalniach soli, chociaż jego nauczyciel prof. Kopecki już 30 lat temu podawał, że odpadów tych nie wolno składować w kopalniach soli. Jak widać nauka poszła w las. W tej sytuacji wydaje się niecelowe dalsze analizowanie prac tego eksperta. Nasuwa się jednak nieodparcie pytanie : Czy Polska jest tak bogatym krajem, abymy mieli jako społeczeństwo finansować tego rodzaju działania. Dlaczego z pieniędzy podatnika organizuje się konferencje ludzi , którzy już zmarnowali miliardy naszych pieniędzy. Pragniemy przypomnieć, że energetykę jądrową w Polsce musimy opłacać od 1962 roku, kiedy to na czele ministerstwa atomowego stanął krawiec z zawodu p. Bilik, w 1969 roku emigrujący do Izraela. Jak do tej pory nikt nie wie na co szły pieniądze podatnika. Wiadomo jednakże, że w ok. 5 lat po wyjeździe p. Bilika do Izraela, Izrael w swoim orodku atomowym dysponował bombą atomową.



Dlaczego towarzystwa zajmujące się propagandą atomową otrzymują społeczne pieniądze. Dlaczego nadal istnieje z bogatym budżetem Państwowa Agencja Atomowa. Budżet ten nigdy przez żadną społeczną kontrolę nie był rozliczany.



Dlaczego za nasze pieniądze- podatników- uczy się w szkołach technicznych historii rozwoju energetyki czyli atomistyki , a przeciętny absolwent politechniki nie umie skonstruować kolektora słonecznego lub zainstalować pompy cieplnej?!!! Takich pytań nasuwa się dużo więcej. Dopóki społeczeństwo nie będzie kontrolować wydatków na pseudonaukę, to nigdy nie dorównamy krajom rozwiniętym. Energetyka jądrowa jest właśnie przykładem takiej pseudo nauki w naszych warunkach. Z równym powodzeniem możemy otworzyć katedry i zakłady naukowe sadzenia kukurydzy na Marsie. Wiadomo, że przyciąganie jest tam mniejsze czyli roliny powinny wyżej rosnąć. Tylko, żeby p. Balcerowicz nie opodatkował od razu domniemanych efektów tego wzrostu plonów cytowanych ekspertów .





dr Jerzy Jaśkowski



Przewodniczący Gdańskiego Forum Ekologicznego